1 października
Nasza wspaniała uczelnia zarządziła, że w tym roku rozpoczęcie odbędzie się w środę, a we wtorek będą nowmalne zajęcia. Trochę dziwnie, ale trzeba było to zaakceptować.
Moimi pierwszymi zajęciami były podstawy informatyki na 8. piętrze. Ja jak zwykle dobrze zorientowana poszłam tam schodami, choć uczelnia jest zaopatrzona w kilka wind :). No ale ok, jakoś dotarłam pod wyznaczoną salę, gdzie stało już kilka osób. Wykładowca tradycyjnie przyszedł 15 po, co oznacza, że nie musiałam się tak śpieszyć. Na szczęście zajęcia skończyły się wcześniej niż planowano, więc miałam 2 godziny przerwy.
O 15 rozpoczął się mój pierwszy wykład z chemii fizycznej. Młoda pani doktor inżynier chciała nas przestraszyć wejściówką, ale na szczęście tylko przestraszyć, bo do niczego nie doszło i zajęcia skończyliśmy po niecałej godzinie bez ćwiczeń. Dzięki temu udało się naszej grupie dołączyć do drugiej, która w tym czasie miała podstawy projektowania inżynierskiego, na których dowiedziałam się, że muszę kupić 30 cm linijkę i dobry cyrkiel. Zajęcia tradycyjnie skończyły się przed czasem, a ja mogłam cieszyć się z pierwszego wolnego wieczoru.
2 października
Dzień drugi, to dzień, który upłynął pod znakiem inauguracji, a raczej immatrykulacji, bo tak to się fachowo nazywa. W tym dniu mieliśmy godziny rektorskie, więc przepadły mi laborki z elektrotechniki i ćwiczenia z matmy.
O 10 na jednej z auli rozpoczęła się cała uroczystość wydziałowa. Początkowo tradycyjnie przemawiały różne ważne osoby i zostały wręczone wyróżnienia wykładowcom i studentów za ich osiągnięcia, a także indeksy trzem osobom z każdego kierunku. Ja na swój musiałam poczekać do godziny 12, kiedy to rozdawano je wszystkim studentom inżynierii biomedycznej oraz mechaniki i budowy maszyn. Wraz z indeksem otrzymałam legitymację i wtedy naprawdę poczułam, że jestem studentką.
Jednak wszystko co dobre szybko się kończy i o godzinie 16 rozpoczął się wykład z podstaw elektrotechniki, na którym dowiedziałam się m.in. co to jest prąd elektryczny czy napięcie.
Później czekał mnie kolejny wykład, tym razem z Ochrony Własności Intelektualnej. Od samego początku ciekawiło mnie, o czym będą te zajęcia. Jak się okazało chodzi tu przede wszystkim o różnego rodzaju patenty i inne sposoby zabezpieczania swoich wynalazków. Miły pan oczekiwał od nas, że już coś wynaleźliśmy, jak jego dawni studenci, którzy teraz robią międzynarodową karierę. Jeden z nich np. wymyślił nowoczesne amortyzatory do rowerów, a tylko dlatego, że sam interesował się kolarstwem.
3 października
Czwartek to dzień wykładów, przynajmniej na moim kierunku. Dzień rozpoczęłam najwcześniej jak dotychczas, bo o godzinie 8. Pierwsze zajęcia - Ekologiczna Gospodarka Odpadami Medycznymi. Nazwa niezbyt zachęcająca i chyba nie będą to moje ulubione zajęcia, choć z drugiej strony chyba lepsze to od elektrotechniki, ale nie wiem, przekonamy się.
Kolejny wykład to długo oczekiwana przeze mnie matematyka. Na dzień dobry - granice ciągu, o których większość osób nie miała zielonego pojęcia. Pani doktor od razu przeszła do tłumaczenia teorii i przykładów, które nie były takie trudne jak mogłoby się wydawać i mam nadzieję, że tak pozostanie.
Bezpośrednio po matematyce rozpoczęła się technologia informacyjna, która niewiele różni się od podstaw informatyki, chyba tylko wykładowcą, bo w programie zajęć mamy mieć excela itp.
Następnie miałam dwie godziny przerwy, po których rozpoczął się wykład z Podstaw Informatyki, na których poznaliśmy historię komputerów itp. rzeczy, których na szczęście nie będzie na egzaminie.
4 pażdziernika
Wolne, wolne, wolne!!! Na piątek zaplanowano inaugurację uczelnianą, a tym samym dni rektorskie. Przepadły mi więc zajęcia z anatomii, ale to nic, jeszcze zdążę się nacieszyć tymi zajęciami. A tymczasem cieszę się, że mogę wcześniej wrócić do mojego domku, do którego już się trochę stęskniłam. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz