Święta... W końcu mam chwilę czasu, by złapać oddech i napisać coś więcej o ostatnich wydarzeniach. Na początku jednak chciałabym wszystkim życzyć Spokojnych Świąt, spędzonych w gronie rodzinnym, spełnienia wszystkich marzeń, a studentom dobrze zdanej sesji. :)
Jak już wspomniałam, w końcu mam chwilę wolnego, bo w ostatnich tygodniach miałam niemałe urwanie głowy związane z kolokwiami. A było ich 3 - jedno z matematyki, a dwa z chemii. Pewnie powiecie, że to nie jest dużo, zwłaszcza, że były one rozłożone w czasie, ale dla mnie stres był niemały, gdyż to były moje pierwsze kolokwia na studiach.
Zacznijmy od matematyki. Kolokwium z granic, pochodnych i ekstremów nie sprawiło mi większych problemów. Zadania były typowe, a przykłady nie należały do tych z górnej półki poziomów trudności. O tym, że nie były one trudne świadczy dodatkowo mój dobry wynik: 15/15. Ocen na razie nie ma, ale przynajmniej nie straciłam punktów i mogę w spokoju przygotowywać się do kolejnego kolokwium, tym razem z całek.
Jako drugie było kolokwium z chemii. Z wykładów. Miało być lekko, łatwo i przyjemnie - był test, składający się z 10 pytań, które nie ukrywając, niezbyt miło mnie zaskoczyły. Pomimo tygodnia spędzonego nad notatkami, z odpowiedzią na kilka pytań miałam nie lada problem. Co z tego wyniknie? Nie wiem. Wyników jeszcze nie znamy. Ale nie będzie tak dobrze jak z matematyką.
W ostatnim tygodniu przed świętami mieliśmy kolejne kolokwium z chemii - tym razem z ćwiczeń. Kilka zadań obliczeniowych, takich do rozwiązania. Wyników jednak także nie znamy, ale czuję, że poszło mi lepiej niż z wykładów.
A w tak zwanym międzyczasie, tydzień przed pierwszym kolokwium z chemii, mieliśmy wizytę Japończyków na wykładzie, którzy łamaną angielszczyzną próbowali nam przedstawić miejsce swojego pochodzenia, a poza tym częstowali nas zieloną herbatą, cukierkowymi grzybkami i próbowali zapisać nasze imiona swoim alfabetem :)
A ja jeszcze raz życzę Wam Wesołych Świąt!
No i oczywiście świąteczna nutka:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz